Coraz częstsze pojawianie się dzików na ulicach Nowego Dworu Mazowieckiego stało się poważnym problemem dla mieszkańców — zwierzęta buszują na osiedlach, w parkach, a nawet w pobliżu szkół. Władze miasta chcą odciągnąć je z terenów zurbanizowanych, planując akcję dokarmiania w lasach suchą kukurydzą. Choć takie działanie jest nierzadkie, to eksperci są podzieleni co do jej skuteczności.
Od pewnego czasu mieszkańcy Nowego Dworu Mazowieckiego alarmują o coraz częstszych wizytach dzików w miejskich parkach, osiedlach, a nawet w pobliżu szkół i przedszkoli. Te dzikie zwierzęta, choć z natury płochliwe, w poszukiwaniu jedzenia zapuszczają się w miejsca, gdzie nie powinny się znajdować. Niszczenie trawników, przewracanie koszy na śmieci i strach wśród mieszkańców to tylko niektóre z problemów, z jakimi boryka się miasto.
Władze Nowego Dworu Mazowieckiego postanowiły podjąć działania, by ograniczyć obecność dzików na terenach miejskich. Plan zakłada odciągnięcie zwierząt w głąb lasów — tam, gdzie ich naturalne miejsce bytowania. Kluczową rolę ma odegrać sucha kukurydza, która ma posłużyć jako przynęta i pokarm w specjalnie wyznaczonych punktach.
Miasto ogłosiło już przetarg na zakup jednej tony ziaren tego popularnego zboża. Przedmiotem postępowania jest zakup i dostawa 20 worków po 50 kilogramów ziaren suchej kukurydzy do Miejskiego Zakładu Oczyszczania przy ul. Przytorowej 7 w Nowym Dworze Mazowieckim. Termin składania ofert niedawno upłynął, a przetarg oczekuje na rozstrzygnięcie.
Kukurydza ma zachęcić dziki i inne dzikie zwierzęta do pozostawania w kompleksach leśnych. Czy jednak okaże się to wystarczającym sposobem, by skutecznie „przekonać” zwierzęta do opuszczenia miejskich osiedli?
Na razie nie wiadomo, kiedy rozpocznie się akcja odciągania zwierząt z terenów miejskich. Władze miasta podkreślają, że termin zależy od wyników przetargu i dostawy zamówionej kukurydzy.
Jedni eksperci chwalą inicjatywę i wskazują na fakt, że dokarmianie dzików i innych dzikich zwierząt w lasach może rzeczywiście zminimalizować ich obecność w miastach. Zastrzegają przy tym, że to rozwiązanie wymaga precyzji i odpowiedniego nadzoru, wskazując przy tym, że jeśli miejsca dokarmiania nie będą dobrze zorganizowane, może dojść do sytuacji odwrotnej od zamierzonej. Drudzy zwracają z kolei uwagę na ryzyko, że dokarmianie może zachęcić zwierzęta do jeszcze częstszego poszukiwania pożywienia blisko ludzi.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
A nie lepiej wydać pieniądze, na lepsze zabezpieczenie śmieci i ogłoszenia o nieświadomym "dokarmianiu" zwierząt w mieście ❓️



A nie lepiej wydać pieniądze, na lepsze zabezpieczenie śmieci i ogłoszenia o nieświadomym "dokarmianiu" zwierząt w mieście ❓️