Karaluchy i prusaki coraz częściej pojawiają się w mieszkaniach w Nowym Dworze Mazowieckim – zarówno w starszych blokach, jak i na nowych osiedlach. O tym, skąd się biorą i dlaczego problem narasta, omawia Pan Eryk Połeć – członek Polskiego Stowarzyszenia Pracowników DDD, praktyk z branży zwalczania szkodników, właściciel firmy ERPOL i twórca serwisu pryskaj.pl.
– Karaluchy wracają do codzienności mieszkańców. Jeszcze kilka lat temu kojarzyły się głównie z zaniedbanymi lokalami czy gastronomią. Dziś zgłoszenia z Nowego Dworu Mazowieckiego pojawiają się z normalnych mieszkań – zarówno w blokach przy ul. Wojska Polskiego, jak i na osiedlach typu Modlin Twierdza czy nowszych inwestycjach. To już nie są odosobnione przypadki.
– Mamy tu klasyczne warunki dla rozwoju problemu, takie jak gęsta zabudowa, blokowiska, wspólne piony instalacyjne i rotacja mieszkańców. Karaluchy przemieszczają się między lokalami przez kanalizację, wentylację, szczeliny w ścianach. Wystarczy jedno ognisko w klatce schodowej, żeby problem zaczął się rozlewać na kolejne mieszkania.
– Najczęściej „przychodzą” z zewnątrz – od sąsiadów, z piwnic, zsypów, a czasem są przynoszone z zakupami czy używanymi sprzętami. Wbrew stereotypom to nie jest tylko kwestia brudu. Karaluchy szukają przede wszystkim ciepła, wilgoci i dostępu do jedzenia – a to znajdą praktycznie w każdym mieszkaniu.
– Bo działają nocą i świetnie się ukrywają. Gniazda potrafią być za lodówką, pod listwami, w szczelinach mebli kuchennych. Dodatkowo bardzo szybko się rozmnażają. Jeśli ktoś zobaczy jednego osobnika w dzień, to zwykle oznacza, że populacja jest już rozwinięta.
– Kuchnia i łazienka. Szczególnie okolice zlewu, lodówki, kuchenki, kosza na śmieci, a także przestrzenie pod szafkami. W blokach z wielkiej płyty często kluczowe są też piony instalacyjne to ich naturalne „autostrady”.
– Jeśli problem jest na wczesnym etapie, można działać punktowo. Najlepiej sprawdzają się żele, które karaluchy pobierają i przenoszą do gniazda.
Dobrym przykładem jest owadobójczy żel na karaluchy To preparat, który działa nie tylko na pojedyncze osobniki, ale pozwala dotrzeć do całej kolonii. W praktyce oznacza to, że nie tylko eliminujemy to, co widać, ale też źródło problemu.
– W momencie, kiedy problem wraca albo zaczyna pojawiać się w kilku pomieszczeniach jednocześnie. W blokach w Nowym Dworze Mazowieckim to bardzo częsty scenariusz – nawet skuteczne działanie w jednym mieszkaniu nie rozwiązuje sytuacji w całej klatce, bo karaluchy przemieszczają się między lokalami.
Na terenie Nowego Dworu Mazowieckiego działamy regularnie, znamy specyfikę lokalnych blokowisk, układ instalacji i typowe miejsca występowania ognisk. Dzięki temu jesteśmy w stanie szybko zareagować i dobrać skuteczną metodę – często jeszcze zanim problem się rozwinie. W takich przypadkach potrzebna jest usługa profesjonalnej dezynsekcji karaluchów.
– Zawsze zaczynamy od oceny sytuacji. Następnie dobieramy metody – najczęściej łączymy opryski, żele i zamgławianie. Kluczowe jest dotarcie do miejsc, gdzie znajdują się gniazda.
Działamy również na terenie Nowego Dworu Mazowieckiego i okolic – szybko i dyskretnie. W blokach często rekomendujemy działania skoordynowane, bo tylko wtedy można realnie zatrzymać problem.
– Nie ignorować pierwszych sygnałów. Jeśli pojawia się pojedynczy karaluch – to nie jest pojedynczy przypadek. To sygnał, że coś dzieje się w tle. Warto działać od razu – samodzielnie lub z pomocą specjalistów. Zwlekanie zawsze działa na korzyść szkodników.
Kim jest Eryk Połeć?
Eryk Połeć to wieloletni praktyk branży DDD i członek Polskiego Stowarzyszenia Pracowników DDD. Na co dzień zajmuje się realnymi przypadkami inwazji karaluchów i pluskiew w mieszkaniach i lokalach użytkowych.
Regularnie występuje w mediach ogólnopolskich, gdzie omawia skuteczne metody zwalczania szkodników oraz błędy popełniane przez użytkowników. Jego podejście opiera się na praktyce – nie teorii – dlatego skupia się na rozwiązaniach, które faktycznie działają w polskich warunkach, także w miastach takich jak Nowy Dwór Mazowiecki.
W audycji Cztery Pory Roku w Jedynce Polskiego Radia mówił o realnych przypadkach zatruć wynikających z niewłaściwego stosowania środków DDD, tłumacząc, jakie błędy najczęściej popełniają użytkownicy i jak ich unikać.
Można było go zobaczyć i usłyszeć także w:
Pytanie na śniadanie TVP 2 – materiały o karaluchach, pluskwach i ich wykrywaniu
Polsat – „Wydarzenia” – komentarze do problemów ze szkodnikami w przestrzeni miejskiej
TVP Info, TVP1, TVP3 – wypowiedzi eksperckie dotyczące zagrożeń sanitarnych
TVN, Superstacja, TV Puls – materiały edukacyjne i interwencyjne
Telewizyjny Kurier Warszawski – tematy lokalne
W swoich wystąpieniach opiera się na doświadczeniu z pracy w terenie, pokazując, jak naprawdę wygląda walka ze szkodnikami i z jakimi sytuacjami mieszkańcy mierzą się na co dzień.
/artykuł sponsorowany/
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
I teraz ceny mieszkań z rynku pierwotnego i wtórnego w DÓŁ!!! Ciekawa promocja miasta. Zamiast pisać niech wspólnoty i spółdzielnie mieszkaniowe wezmą się za oprysk części wspólnych+ wiaty śmietnikowe+ wokół budynków też można są odpowiednie środki do posypania i oprysku, co najmniej 2 razy do roku!!!



I teraz ceny mieszkań z rynku pierwotnego i wtórnego w DÓŁ!!! Ciekawa promocja miasta. Zamiast pisać niech wspólnoty i spółdzielnie mieszkaniowe wezmą się za oprysk części wspólnych+ wiaty śmietnikowe+ wokół budynków też można są odpowiednie środki do posypania i oprysku, co najmniej 2 razy do roku!!!