Dramatyczne chwile rozegrały się w Nowym Polesiu w gminie Leoncin, gdzie ogień pochłonął drewniany budynek letniskowy i objął również ściółkę leśną. Choć sytuacja wyglądała bardzo groźnie i istniało realne ryzyko, że pożar przeniesie się na pobliski kompleks leśny, najważniejsze jest to, że nikt nie został poszkodowany. Dzięki błyskawicznej akcji strażaków udało się opanować żywioł, zanim doprowadził do znacznie większej katastrofy.
Do pożaru doszło w poniedziałek, 29 czerwca 2026 r., około godziny 9.15 we wsi Nowe Polesie w gminie Leoncin. Zgłoszenie postawiło na nogi strażaków z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Nowym Dworze Mazowieckim oraz druhów z Ochotniczych Straży Pożarnych w Wilkowie Polskim i Leoncinie. Na miejsce skierowano również patrol policji. Po przybyciu pierwszych zastępów okazało się, że płonie drewniany budynek letniskowy, a ogień zdążył już objąć także ściółkę leśną w jego sąsiedztwie.
Pożary w pobliżu lasów należą do jednych z najbardziej niebezpiecznych zdarzeń, szczególnie podczas ciepłej i suchej pogody. W takich warunkach ogień może rozprzestrzeniać się błyskawicznie, obejmując kolejne połacie lasu. Strażacy natychmiast rozpoczęli działania gaśnicze, koncentrując się jednocześnie na ugaszeniu płonącego domku oraz zatrzymaniu ognia rozprzestrzeniającego się po ściółce leśnej. To właśnie szybka reakcja ratowników sprawiła, że płomienie nie przedostały się do pobliskiego kompleksu leśnego. Gdyby tak się stało, akcja mogłaby potrwać wiele godzin, a straty byłyby znacznie większe.
Po ugaszeniu widocznych płomieni działania wcale się nie zakończyły. Drewniane budynki bardzo często skrywają zarzewia ognia wewnątrz ścian, stropów oraz elementów konstrukcyjnych. Nawet niewielki tlący się fragment drewna może po pewnym czasie ponownie doprowadzić do wybuchu pożaru. Dlatego strażacy przystąpili do częściowej rozbiórki konstrukcji domku letniskowego. Dzięki temu mogli dokładnie przelać wszystkie miejsca, w których mogły pozostawać ukryte źródła wysokiej temperatury, całkowicie eliminując ryzyko ponownego zapłonu. Jednocześnie dogaszano wypaloną ściółkę oraz teren wokół budynku.
Cała akcja ratowniczo-gaśnicza trwała prawie trzy godziny. W tym czasie strażacy nie tylko ugasili pożar, ale również dokładnie sprawdzili pogorzelisko i zabezpieczyli teren przed ponownym pojawieniem się ognia. Na miejscu przez cały czas obecny był również patrol policji. Najważniejszą informacją pozostaje fakt, że mimo groźnego przebiegu pożaru nikt nie odniósł obrażeń.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze