Nietypowa akcja strażaków w Nowym Dworze Mazowieckim zakończyła się szczęśliwie. Aby bezpiecznie zdjąć kota z daszku balkonowego, ratownicy musieli użyć podnośnika koszowego. Przerażony futrzak wrócił cały i zdrowy w ramiona swojej właścicielki.
W środę, 1 lipca 2026 r., około godziny 21.15 do Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Nowym Dworze Mazowieckim wpłynęło nietypowe zgłoszenie. Zaniepokojona właścicielka kota poinformowała, że jej pupil wszedł na daszek balkonowy i nie potrafi samodzielnie wrócić do mieszkania.
Do zdarzenia doszło przy ulicy rotmistrza Witolda Pileckiego w Nowym Dworze Mazowieckim. Kot znalazł się na daszku balkonowym znajdującym się na wysokości czwartego piętra. Każda próba zejścia mogła zakończyć się tragicznym upadkiem. Przerażone zwierzę nie było w stanie wrócić do mieszkania, a właścicielka nie mogła mu pomóc bez narażania własnego życia. Nie pozostało nic innego, jak wezwać strażaków.
Po przybyciu na miejsce ratownicy szybko ocenili sytuację. Dostęp do kota z poziomu balkonu był niemożliwy, dlatego zapadła decyzja o użyciu podnośnika koszowego. Strażacy unieśli kosz ratowniczy na wysokość czwartego piętra i ostrożnie zbliżyli się do przestraszonego zwierzęcia. Po chwili udało się bezpiecznie schwytać kota i sprowadzić go na ziemię. Cała akcja przebiegała bardzo spokojnie i trwała około trzydziestu minut.
Po zakończeniu działań futrzak został przekazany swojej właścicielce. Zwierzę nie odniosło żadnych obrażeń i mogło bezpiecznie wrócić do domu.
Choć strażacy najczęściej wyjeżdżają do pożarów, wypadków drogowych czy innych poważnych zagrożeń, od czasu do czasu podejmują także interwencje związane z ratowaniem zwierząt. Takie akcje wymagają cierpliwości, odpowiedniego sprzętu i dużej ostrożności, aby nie wystraszyć zwierzęcia i nie doprowadzić do jego upadku.
Ratowanie zwierząt od lat jest jednym z elementów pracy strażaków. Psy wpadające do studni, sarny uwięzione w ogrodzeniach, ptaki zaplątane w przewody czy właśnie koty, które utknęły na drzewach lub dachach, to sytuacje, z którymi ratownicy mają do czynienia regularnie.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Szkoda, że gdy ja dzwoniłam dokładnie tydzień temu to dostałam odpowiedź od Pani przyjmującej zgłoszenie, że straż raczej nie przyjedzie do czegoś takiego i żebym poczekała do rana, że może kot wróci sam co zabawne, bo powiedziałam, jak sytuacja wygląda, że nie ma żadnej możliwości ściągnąć kota z powrotem ani skontaktować się z ludźmi z budynku obok, kot chodził po krawędzi balkonu sąsiedniego, który wystawał przed nasz i dzielił nas wysoki murek, Pani powiedziała, że skontaktuje się ze strażą, ale wątpi, że przyjadą, no i ostatecznie powiedziała, że odmówili przyjazdu, po czym chwila nie minęła, a kot spadł na sam dół z trzeciego piętra, na co Pani odpowiedziała, a to dobrze, jakby to rozwiązało problem, a kot mógł zginąć. Dodam, że było po godzinę 23, więc dosyć późno i próbowałam wszystkiego, żeby się skontaktować z mieszkaniem obok.
Szkoda, że gdy ja dzwoniłam dokładnie tydzień temu to dostałam odpowiedź od Pani przyjmującej zgłoszenie, że straż raczej nie przyjedzie do czegoś takiego i żebym poczekała do rana, że może kot wróci sam co zabawne, bo powiedziałam, jak sytuacja wygląda, że nie ma żadnej możliwości ściągnąć kota z powrotem ani skontaktować się z ludźmi z budynku obok, kot chodził po krawędzi balkonu sąsiedniego, który wystawał przed nasz i dzielił nas wysoki murek, Pani powiedziała, że skontaktuje się ze strażą, ale wątpi, że przyjadą, no i ostatecznie powiedziała, że odmówili przyjazdu, po czym chwila nie minęła, a kot spadł na sam dół z trzeciego piętra, na co Pani odpowiedziała, a to dobrze, jakby to rozwiązało problem, a kot mógł zginąć. Dodam, że było po godzinę 23, więc dosyć późno i próbowałam wszystkiego, żeby się skontaktować z mieszkaniem obok.